lekcje francuskiego

Lekcje francuskiego – grupowe czy indywidualne?

Większość osób chcących się uczyć (jakiegokolwiek) języka stoi przed dylematem w jaki sposób to zorganizować? Jaką szkołę językową wybrać? Czy w ogóle szkołę? Może indywidualnego nauczyciela? Może w dwójkę z kimś jeszcze, będzie wtedy taniej? Jeśli z nauczycielem, to ile lekcji w tygodniu? A może da się samodzielnie, za darmo? Postaram się, z pozycji swojego doświadczenia kilkunastu lat nauczania języka francuskiego, i w sumie podobnej liczby lat uczenia się innych języków obcych (polski, niemiecki, angielski, hiszpański, kilka języków programowania), odpowiedzieć na te pytania w sposób przystępny, klarowny i rzeczowy.

Czas spędzony na praktykę wymowy i płynnej rozmowy.

W wielu szkołach podstawowych i średnich lekcje języków obcych odbywają się w mniejszych grupach, niż lekcje pozostałych przedmiotów. Dzieje się tak nie bez powodu – języki obce to nie tylko biernie przyswajana wiedza, ale też aktywna praktyka. Wymowa jest większym lub mniejszym tematem w zależności od języka (np. angielski pod tym względem jest bardzo praco- i czasochłonny), ale dalszy rozwój umiejętności prowadzenia rozmowy mówionej (a więc pod presją czasu) to niekończąca się seria ćwiczeń.

Jeśli grupa liczy sobie 30 osób (jak normalna klasa w szkole państwowej), a lekcja 45-minutowa składa się w 1/3 z tego, co przedstawia nauczyciel, i w 2/3 z aktywnych ćwiczeń, na każdego ucznia przypada 1 minuta praktykowania języka. Dwa razy mniejsza grupa i dwa razy dłuższe zajęcia – zaledwie 4 minuty na osobę. Jeśli tak wyglądają lekcje francuskiego, jak w takich warunkach można sprawnie zdobywać jakieś umiejętności? W prywatnych szkołach językowych jest często dużo lepiej, grupy 4-5 osobowe dają już możliwość dużo większego kontaktu z językiem, zorganizowania pracy parami, itp. Jednakże zajęcia indywidualne pod tym względem nie mają sobie równych, zarówno na początku, gdy trzeba ćwiczyć podstawy wymowy, jak i później, gdy doskonali się tempo rozmowy.

Tempo przerabiania materiału.

Klasa czy grupa jest często tak mocna jak najsłabszy uczeń. Przy nauce grupowej ważne jest, by dostosować tempo w taki sposób, aby każdy, na swojej prędkości, przyswoił sobie wiedzę, nie pozostawiając białych plan w swoim wyobrażenia o tym, jak działa język. Im większa grupa, wolniej materiał jest przerabiany. Zawsze znajdzie się ktoś, komu pewne rzeczy trzeba tłumaczyć dłużej, ktoś kto przerywa lekcje francuskiego zadając dodatkowe pytania. Gdy takich osób jest w klasie lub grupie sporo, nauczyciele często nie są w stanie zdążyć zrobić tyle, ile zaplanowali na lekcji. Część tych spraw zostaje więc “do domu”, co nie jest rozwiązaniem dalekim od idealnego. To, co podczas lekcji indywidualnych jest gorąco zalecane, a więc pytanie i wyjaśnianie nawet po kilka razy wszystkiego do samego dna istoty sprawy, podczas lekcji grupowych spowalnia naukę innych i zmniejsza skuteczność całego przedsięwzięcia.

Absencje

W klasach zdarzają się absencje, zazwyczaj z powodów zdrowotnych. W szkołach językowych dla dorosłych oprócz chorób uczniów zdarzają się też choroby ich dzieci, nadgodziny w pracy, sprawy do załatwienia na mieście i czasami nawet zwykle zmęczenie, które uniemożliwia skuteczne uczestniczenie w zajęciach. Co zrobić, gdy kogoś nie ma? Robić lekcje francuskiego normalnie idąc dalej z materiałem i już nie dać uczniowi szansy poznania danego zagadnienia, czy powtórzyć, dać szansę przerobić daną kwestię mimo, że pozostali w grupie będą słuchali tego drugi raz? A co jeśli na każdej lekcji brakuje przynajmniej jednej osoby? Dwa kroki w przód, jeden w tył. To nie brzmi, jakby miało przyspieszyć naukę.

Indywidualne podejście

Nauczanie to prezentowanie tego, czego ktoś jeszcze nie zna, za pomocą tego, co już zna. Już sama definicja sugeruje, że nauka zawsze opiera się na pewnym zbiorze informacji, które uczeń już ma. Dobry nauczyciel zna swoich uczniów, a bardzo dobry nauczyciel zna ich bardzo dobrze. Nauczyciel indywidualny jest w stanie zrobić trik, na który żaden nauczyciel pracujący w grupie nie może sobie pozwolić – dostosowanie metod nauki do skojarzeń, jakie dana osoba może mieć dzięki swojemu zawodowi, zainteresowaniom czy innym znanym językom obcym. Jeśli nauczyciel robi notatki gdy uczeń mówi o sobie, to prawdopodobnie nie dlatego, że jest stalkerem, tylko dlatego, że chce być skuteczniejszy niż jego koledzy i koleżanki z nauczania grupowego, i prowadzić lekcje francuskiego w sposób, jaki możliwy jest tylko indywidualnie.

Książki, zestawy ćwiczeń i inne pomoce naukowe

Najbardziej popularne serie książek (podobno co drugi nauczyciel na świecie prowadzi lekcje francuskiego z Alter Ego) z góry narzucają pewien styl pracy który bezproblemowo sprawdza się w szkołach językowych. Jest swoista sytuacja win-win dla wydawnictwa i szkół : wydawnictwo tworzy podręczniki sprofilowane na to, by praca nauczyciela szkolnego przebiegała możliwie gładko (aby nie mieć problemów ze znalezieniem chętnych nauczycieli), szkoły je masowo zamawiają lub narzucają, wydawnictwo liczy kasę. Nigdzie w tym wszystkim nie ma wziętego pod uwagę interesu ucznia.

Co to znaczy – możliwie gładko? Chodzi przede wszystkim o trzy rzeczy – ciągłe powtarzanie wyjaśniania tych samych tematów, przyjmowanie w wyjaśnianiu języka uproszczeń, które działają tylko w takim zakresie języka, jaki podręcznik przekazuje, oraz brak wykorzystania oparcia o język ojczysty (Chińczyk uczy się francuskiego zupełnie inaczej niż Polak, a szkoły proponują im te same książki). Nie sugeruję, że popularne serie podręczników nie nadają się do nauki języka. Nadają się, niektóre są nawet bardzo udane. Wszystko to jednak w ramach oczekiwań, jakie możemy mieć wobec nauki grupowej. Nauka indywidualna potrafi być dużo dużo sprawniej zorganizowana.

Efekt widowni

Gdy uczyłem się jeździć na rowerze, mój ojciec zawsze mi powtarzał – jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz. Mam teraz bardzo stare blizny na łokciach i kolanach, ale to niewielka cena w porównaniu z przyjemnością zjazdu górskiego z prędkością ponad 60 km/h leśną ścieżką między drzewami. Lekcje francuskiego to podobny proces. Aby język opanować, trzeba go praktykować. Podczas tej praktyki popełnia się całe mnóstwo błędów, sprawdzając jakie strategie budowania wypowiedzi działają, a jakie nie. Aby wyrobić sobie automatyzmy pozwalające na płynną rozmowę, trzeba czasem pod presją czasu w rozmowie popełnić kilka błędów. Ba! Błędy podczas rozmowy ludzie robią nawet we własnym języku ojczystym, i jest to normalne.

Grupowe lekcje francuskiego są dla wielu osób bardzo niekomfortowe, ponieważ publiczne robienie błędów i wystawianie się na to, że przy innych osobach te błędy zostaną wypunktowane jest emocjonalnym horrorem. Obserwuję to zwłaszcza u osób, które mają już pewien staż pracy zawodowej. Ktoś, to ma na swoim służbowym komputerze folder nazwany “d**okrytki” zazwyczaj nie jest specjalnie zafascynowany ideą zaryzykowania robienia jakichkolwiek jawnych błędów w obecności innych osób. Można ten fenomen w pewien sposób łagodzić użyciem alkoholu (!), ale w zasadzie dopiero lekcje indywidualne uwalniają od tego problemu i dynamika samych ćwiczeń jest zupełnie inna niż w obecności postronnych osób. To samo tyczy się pytania o rzeczy, których się nie zrozumiało. W grupie spada drastycznie otwartość do dopytywania i szukania odpowiedzi na trudne kwestie gramatyczne, co tylko dodatkowo wzmaga późniejszą niepewność gdy przychodzi czas, by przejść do praktyki.

(Prawie) darmowe alternatywy

W ostatnich kilkunastu latach sytuacja dla szkół językowych zmieniła się o tyle, że pojawiło się sporo alternatyw. Na Youtube sporo zupełnie darmowych kursów językowych, z kolei serwis Udemy dał możliwość wykupienia za bardzo niewielkie pieniądze kursów nieco lepszych, niż te gratisowe na YT.` Uzupełnienie tego spotkaniami wymian językowych organizowanymi w każdym większym mieście uniwersyteckim (głównie dzięki Facebookowi), oglądanie Netflix z napisami, do tego raz na miesiąc lub dwa lekcje francuskiego z dobrym nauczycielem języka aby wyjaśnić pewne trudniejsze kwestie, i można opanować język za pół darmo w tempie nie słabszym, niż to, co oferuje szkoła językowa organizująca zajęcia grupowe. Trzeba wziąć to pod uwagę gdy wybieramy jak będą wyglądały nasze lekcje francuskiego, nie ma sensu udawać, że jest rok 1996 i internet służy tylko jako zabawka dla paru pryszczatych kujonów.

Jakie wnioski?

Można uczyć się języka na więcej sposobów niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Rozszerzeniu uległa nie tylko pula modeli nauki, ale też zwiększyła się ilość podmiotów oferujących lekcje francuskiego, zarówno grupowe jak i indywidualne. Jak wspomniałem w poprzednim akapicie można tanio i powoli, można też drożej i szybciej z regularnym wsparciem dobrego nauczyciela prowadzącego lekcje francuskiego. Jak na tym tle wygląda nauka grupowa i czy jest warta zainwestowanego w nią czasu, wysiłku i pieniędzy – każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Będą oczywiście osoby, które wspomną, że wypowiadam się wybitnie subiektywnie, ponieważ sam prowadzę wyłącznie zajęcia indywidualne.

Kiedy odchodziłem z pracy w korporacji, robiłem to z powodu tego, że napędza mnie zawodowo przede wszystkim satysfakcja z zauważalnych efektów mojej pracy, a tego w dużej organizacji o stosunkowo mocno rozdrobnionych procesach nie byłem w stanie odnaleźć. Jako nauczyciel próbowałem różnych modeli – nauki w większych lub mniejszych grupach, w parach, indywidualnie, u ucznia, u mnie, online. Wybór prowadzenia wyłącznie zajęć indywidualnych był świadomy – po prostu zauważyłem, że dają one nieproporcjonalnie lepsze efekty niż inne modele zajęć. Zróżnicowanie na dojazd do ucznia, lekcje u mnie czy online już nie było takie istotne, walory czysto techniczne przeważyły (moi lokalni uczniowie nie chcieli już tracić pieniędzy na dojazdy). Po 17 latach pracy mogę śmiało powiedzieć – próbowałem wszystkiego, wybrałem to, co jest najlepsze dla ucznia.